Opowieść o ucieczce, wierze i świątyni bez wieży. W Lędzinach zainaugurowano obchody 40-lecia kościoła Świętej Trójcy promocją monografii „Niby kościół z kominami”

Lędziny-Hołdunów. Niezwykłe spotkanie z historią małej ojczyzny odbyło się w murach Miejskiego Ośrodka Kultury w Lędzinach. Okazją stały się obchody 40-lecia poświęcenia kościoła ewangelickiego Świętej Trójcy w Hołdunowie oraz oficjalna premiera długo wyczekiwanej monografii „Niby kościół z kominami. Szkice do dziejów Hołdunowa i miejscowej parafii ewangelickiej”. Wydarzenie, łączące literaturę faktu, muzykę ambientową oraz unikalne świadectwa minionych pokoleń, dało uroczysty początek tegorocznym uroczystościom jubileuszowym.

Dźwięki ambientu w historycznych murach

Wydarzenie miało wymiar głęboko symboliczny. Sala dzisiejszego Miejskiego Ośrodka Kultury w Lędzinach to dawny dom modlitwy – miejsce, w którym przez ponad wiek skupiało się życie religijne i społeczne hołdunowskich ewangelików. Spotkanie rozpoczęło się nastrojowym akcentem muzycznym: mini-recitalem skrzypka Jacka Dzwonkowskiego w ramach autorskiego projektu My Ambient Project. Przestrzenne, kontemplacyjne brzmienia elektrycznych skrzypiec wprowadziły zgromadzonych w klimat refleksji nad historią, tożsamością i ciągłością pokoleń.

Głównym przewodnikiem po meandrach minionych stuleci był ks. dr Adam Malina, proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej w Hołdunowie, który ze swadą odsłaniał kulisy powstawania publikacji oraz genezę jej intrygującego tytułu.

Dlaczego „kościół z kominami”?

Tytuł monografii, zaproponowany przez redaktora prowadzącego Tomasza Pasteczkę z Krzeszowic, nie jest literacką metaforą, lecz autentycznym echem dawnych dokumentów. Gdy w 1770 roku grupa 303 protestantów pod osłoną nocy i przy eskorcie pszczyńskich huzarów uciekła z małopolskich Kóz na ziemie księcia pszczyńskiego, obiecano im nie tylko parcele i wsparcie osadnicze, ale również własną świątynię.

Rzeczywistość okazała się jednak trudniejsza. Na poświęcenie kościoła z wieżą i dzwonami hołdunowianie czekali aż 123 lata – do 1902 roku. Przez cały ten czas nabożeństwa odprawiano w parterowym budynku łączącym mieszkania proboszcza i nauczyciela, szkołę oraz salę modlitwy. Z zewnątrz obiekt nie przypominał budowli sakralnej; wieńczyły go zwykłe dymiące kominy. Zdesperowani mieszkańcy, śląc prośby o wsparcie finansowe do parafii w całej Europie, pisali wprost, że gromadzą się w „niby kościele z kominami”.

Losy Hołdunowa to historia pełna niezwykłych zwrotów akcji: międzynarodowy skandal dyplomatyczny wywołany nielegalnym przekroczeniem granicznej Wisły, dotkliwe lata głodu na Śląsku, a przede wszystkim ewenement konfesyjny. Uchodźcy z Kóz byli ewangelikami reformowanymi (kalwinami), którzy stworzyli parafię obejmującą niemal cały ówczesny Górny Śląsk, by z biegiem dekad – w ramach unii kościelnej – wrosnąć w luterańską tradycję regionu.

Od korzeni chrześcijaństwa po współczesność

Monografia w formacie B5 liczy niemal 300 stron zwartego tekstu naukowo-popularyzatorskiego, wzbogaconego wkładką archiwalnych i współczesnych fotografii. Choć jej wydanie planowano pierwotnie na jubileusz 250-lecia miejscowości w 2020 roku, plany pokrzyżowała pandemia COVID-19. Dodatkowy czas spożytkowano jednak na poszerzenie kwerendy archiwalnej.

Książka została ułożona w trzy komplementarne części:

  1. Kościół i dzieje regionu – tę część otwiera fundamentalny szkic Damiana Kostyry pt. „Początki chrześcijaństwa w Lędzinach”. Autor sięga w nim do najstarszych korzeni wiary na ziemi lędzińskiej, wzgórza Klimont i wspólnego dziedzictwa Kościoła zachodniego sprzed podziałów wyznaniowych. Ks. dr Adam Malina złożył na sali oficjalne gratulacje i podziękowania dla obecnego autora za rzetelne otwarcie tomu. W tej części znalazły się także opracowania samego ks. Maliny (o Reformacji na ziemi pszczyńskiej), Michała Maliny oraz Bartłomieja Jużaka (o dziejach protestanckich Kóz).
  2. Ludzie i pamięć – biogramy postaci formatywnych dla regionu, w tym Johanna Christiana Ruberga – twórcy śląskiego hutnictwa cynku (artykuł Manfreda Centnera, jednego z głównych pomysłodawców książki), Fryderyka Schleiermachera (pióra Eweliny Centner) oraz Piotra Wechowskiego (opracowanie Mirosława Leszczyka), jak również wspomnienia potomków dawnych duszpasterzy (Stefana Wackwitza i Bodo Ibela).
  3. Materiały źródłowe – unikalne, publikowane po raz pierwszy po polsku dokumenty: Porządek kościelny panów von Promnitz z 1592 roku, relacja ks. Johanna Samuela Richtera z 1804 roku, korespondencja Schleiermachera oraz tekst z kapsuły czasu wyjętej z kuli wieńczącej wieżę zburzonego kościoła.

Ocalone dzwony pod słomą

Wzruszającym momentem spotkania było odczytanie wspomnień Ernesta Centnera pt. „W kościele wszystko było ciekawe”. Przywołały one trudne powojenne realia: nakaz zacierania śladów przeszłości, skuwanie inskrypcji biblijnych, a wreszcie rozbiórkę starej świątyni uszkodzonej szkodami górniczymi.

Najbardziej dramatyczny fragment dotyczył ocalenia pięciu kościelnych dzwonów przed wywiezieniem przez ekipę rozbiórkową. Dzięki determinacji Wilhelma Michalika, braci Centnerów i innych parafian, a także natychmiastowej interwencji w Zabrzu u ks. seniora Alfreda Hauptmana, dzwony udało się odebrać i ukryć w zaufanych gospodarstwach pod warstwą słomy. Dziś jeden z nich bije w nowym kościele, jeden w kaplicy na wzgórzu Klimont, a trzy służą parafii w Mysłowicach. Relacja przypomniała również trud budowy obecnego kościoła (1983–1986) pod przewodnictwem ks. Karola Baumana, kiedy fundamenty kopano ręcznie łopatami, a wsparcia budowniczym udzielał m.in. rzymskokatolicki proboszcz ks. Józef Przybyła.

Inauguracja jubileuszu 40-lecia

Podniosłym zwieńczeniem prezentacji w MOK-u było wystąpienie dyrektor ośrodka kultury, która podsumowała rangę wydarzenia i nadała mu oficjalny wymiar inauguracji obchodów 40-lecia kościoła Świętej Trójcy.

Zwracając się do obecnych, dyrektor podkreśliła, że promocja monografii w murach dawnego domu modlitwy wraz z popołudniowym koncertem Jacka Dzwonkowskiego w kościele Świętej Trójcy tworzą spójną całość, która otwiera całoroczne świętowanie czterech dekad istnienia obecnej świątyni. Składając oficjalny list gratulacyjny na ręce ks. dr. Adama Maliny, podziękowała proboszczowi za bycie „dobrym aniołem” całego przedsięwzięcia i niestrudzonym animatorem lokalnego dziedzictwa.

Wydarzenie zamknęła swoista klamra przestrzenna: uczestnicy przenieśli się z dawnego „kościoła z kominami” do obecnej świątyni ewangelickiej, gdzie o godzinie 17:00 zabrzmiał pełny koncert Jacka Dzwonkowskiego. Połączenie historycznej refleksji z muzyką na żywo udowodniło, że pamięć o pionierach z Kóz i budowniczych hołdunowskich kościołów pozostaje żywą, integralną częścią tożsamości Lędzin.

Opracowanie: Damian Kostyra, Zdjęcia: zespół obsługi wydarzeń serwisu holdunow.luteranie.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Szukaj

Popularne posty

Archiwa